Zagraniczne produkcje filmowe w Polsce – podsumowanie roku 2017

31 stycznia 2018

W 2017 roku polskie lokacje wybierali m.in. producenci ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Danii i Indii. Polskie plenery i obiekty zagrały w filmach historycznych, współczesnych oraz science-fiction i fantasy.

Produkcje historyczne

Różnorodna, dobrze zachowana i łatwo poddająca się scenograficznym adaptacjom architektura oraz plenery pozbawione współczesnych detali sprawiają, że do Polski często trafiają produkcje historyczne. W lutym na Dolnym Śląsku pojawiła się ekipa historycznego filmu fabularnego "Der Hauptmann" w reżyserii Roberta Schwentke ("Red", "Zbuntowana", "Wierna"). Oparta na faktach historia z końca II wojny światowej o brawurowych popisach fałszywego kapitana i grupy dezerterów była realizowana przez 3 miesiące w okolicach Wrocławia i Zgorzelca. Za produkcję odpowiadała berlińska firma Filmgalerie 451 oraz polskie firmy Opus Film i Tempus Film.

W trakcie II wojny światowej rozgrywa się też film "My Name Is Sara", który opowiada historię 13-letniej Żydówki, która po utarcie całej rodziny i wyczerpującej ucieczce, znajduje kryjówkę w domu ukraińskiej pary i zostaje wplątana w ich małżeński konflikt. Całość zdjęć do filmu, 45 dni zdjęciowych w okresie od sierpnia do stycznia 2018, została zrealizowana na Podlasiu, m.in. w miejscowościach Rybołowy, Tykocin, Czerlonka, Puchły i w Białymstoku. Scenariusz do filmu napisał David Himmelstein ("Bad Company"), a wyreżyserował Steven Oritt, który odpowiadał też za produkcję wspólnie z Justyną Pawlak z firmy Watchout Productions ("Bogowie", "Sztuka kochania").

Od lata do jesieni na Dolnym Śląsku powstawały zdjęcia do "Wilkołaka" polsko-niemiecko-holenderskiej koprodukcji w reżyserii Adriana Panka ("Daas"). Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku, a głównymi bohaterami jest ósemka dzieci wyzwolona z obozu Gross-Rosen. Zdjęcia były realizowane w Parku Narodowym Gór Stołowych, Pałacu w Bulowicach oraz w Muzeum Molke. Za produkcję odpowiadały Agata Szymańska i Magdalena Kamińska z Balapolis ("Baby Bump", "Huba").

Historycznych plenerów szukali w Polsce także twórcy serialu "Bose. Dead / Alive" o indyjskim bojowniku o wolność i bohaterze narodowym, realizowanym dla serwisu ALT Balaji. W pracach na planie wzięła udział ponad 50-osobowa polska ekipa, ponad 200 statystów i kilkunastu epizodystów oraz historyczna grupa rekonstrukcyjna, a małopolskie lokacje zagrały Niemcy, Austrię i Mandżurię. Polskim producentem liniowym był Krzysztof Sołek z firmy Film Polska Productions, ("Kick", "The Last Witness").


Produkcje współczesne

Z kolei jak najbardziej współczesne lokacje zagrały w widowiskowym indyjskim filmie akcji "Mersal" ("Vijay 61"), gdzie w głównej roli wystąpił tamilski gwiazdor Joseph Vijay Chandrasekhar. Zdjęcia odbyły się w czerwcu, w czterech polskich miastach – w Gdańsku, Sopocie, Poznaniu i Rzeszowie, trwały 18 dni i wzięła w nich udział 50-osobowa ekipa z Indii, 80-osobowa ekipa z Polski oraz łącznie ponad 3000 statystów. Na potrzeby produkcji Poznań i Gdańsk zagrały Paryż. Film wyprodukowała firma Sri Thenandal Films, a polskim producentem wykonawczym był Marcin Andruchów z domu produkcyjnego Muchas Gracias, który odpowiedzialny był m.in. za scouting i przygotowanie lokacji, organizacja zdjęć, nabór statystów, przygotowanie scenografii i rekwizytów oraz sprzętu.

Teledysk do piosenk z filmu "Mersal" zrealizowany w Gdańsku

Kilka projektów wybrało na miejsce realizacji Łódź, która w ubiegłym roku otrzymała tytuł Miasta Filmu UNESCO, a tamtejszy regionalny fundusz filmowy świętował 10-lecie istnienia. Od czerwca na zlecenie Sony Pictures Television (SPT) Networks Central Europe, właściciela kanału AXN, Opus Film realizował m.in. zdjęcia do nowego serialu kryminalnego "Ultraviolet", inspirowanego książką Deborah Halber "The Skeleton Crew". Reżyserii podjęli się Jan Komasa ("Miasto 44", "Sala samobójców") i Sławomir Fabicki ("Miłość", "Zbrodnia 2"). Producentami wykonawczymi byli Wendy West ("Dexter", "Czarna lista") i Barry Josephson ("Kości", "Zaczarowana", "Bardzo Dziki Zachód").

W lecie Łódź stała się planem filmowym dla marokańsko-francusko-polskiego dokumentu "The Director’s Chair, Mostafa Derkaoui" w reżyserii Sophie Delvallée, którego polską koproducentką była Małgorzata Wabińska z Entertain Pictures. W Łodzi powstały też zdjęcia do niemiecko-polskiego filmu drogi "Whatever Happens Next" w reżyserii Juliana Pörksena. Polskim koproducentem obrazu jest Agnieszka Dziedzic z Koi Studio ("Małe stłuczki", "Tarapaty"), a polscy filmowcy byli odpowiedzialni m.in. za scenografię, kostiumy, dźwięk, światło oraz kierownictwo produkcji.


Produkcje sci-fi i fantasy

W ubiegłym roku Polska gościła też dwa projekty z gatunku science-fiction oraz fantasy. Pierwszy z nich to "High Life" anglojęzyczny debiut Claire Denis ("Chocolat", "Beau Travail") z Robertem Pattinsonem ("Cosmopolis") i Juliette Binoche ("Sils Maria") w rolach głównych. Zdjęcia do francusko-niemiecko-brytyjsko-polskiej koprodukcji realizowano jesienią w okolicach Białegostoku, a polscy twórcy odpowiadali za zdjęcia, scenografię, charakteryzację. Film koprodukowany jest przez Klaudię Śmieję i Beatę Rzeźniczek z firmy Madants ("W cieniu drzewa", „Pity”).

Drugi projekt to "Thannanaya”, skandynawski serial familijny z gatunku fantasy, produkowany przez telewizję DR Drama. Duńscy producenci poszukiwali bardzo różnorodnych lokacji, żeby zadośćuczynić fabule, która prowadzi młodego bohatera przez magiczne, bajkowe światy i finalnie wszystkie obiekty i plenery znaleźli w Polsce. Na przełomie jesieni i zimy w Górach Stołowych, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej oraz w Parku Słowińskim zrealizowano w 27 dni zdjęciowych z udziałem polskiej ekipy. Za produkcję w Polsce odpowiadała Marta Habior z No Sugar Films ("Denial”, "Baba Vanga”).

Plany na przyszłość

Wśród międzynarodowych produkcji, których realizacja w Polsce została zapowiedziana na rok 2018 znajdują się m.in. dwie produkcje Netflixa: przedstawiający alternatywną historię świata serial w reżyserii Agnieszki Holland oraz adaptacja "Wiedźmina” Andrzeja Sapkowskiego. Polskie lokacje planują także wykorzystywać produkcje, które są jeszcze w developmencie, m.in. niemiecko-polsko-kanadyjscy "Geniusze" w reż. Thorstena Kleina, amerykańsko-brytyjsko-polski "Gareth Jones" w reż. Agnieszki Holland oraz izraelsko-polski "A War Has Ended" w reż. Hagar Ben-Asher.

Polscy filmowcy i producenci z niecierpliwością czekają także na wprowadzenie zachęt finansowych dla produkcji audiowizualnej, które są niewątpliwą szansą na dalszy dynamiczny rozwój sektora audiowizualnego oraz zrównania szans polskich producentów w konkurencji do firm z innych krajów europejskich przyciągających duże produkcje międzynarodowe. Rozwiązanie wprowadzające 25% cash rebate na polskie wydatki kwalifikowalne procedowane jest nadal przez polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.